Ten pierwszy raz…

 

♥Ten pierwszy raz♥
Wymaga odwagi i pewności siebie

Jest to naprawdę dziwna i trudna sprawa, która wymaga dojrzałości, pewności siebie oraz otwartości.

Wiele osób podejmujących się tego zaczyna wcześniej, zdecydowanie wcześniej. Za młodu, gdy człowiek jest głupi, naiwny, chętny świata. Kiedy jeszcze nie został złamany przez otaczający nas świat. Świat zdominowany przez żywe trupy, ludzi bez wyobraźni którzy umarli już w wieku produktywnym, których ciała gniją na tym świecie, żyją bez celu na tej planecie pozbawionej barw. Ale nie o tym teraz.

Wracając do tematu “ten pierwszy raz” jest niezapomniany, jest jak pierwszy odniesiony sukces, jest jak smak pierwszej miłości, jest jak pierwsze kotki pokazane przez nieznajomego trochę pod brudnego pana w piwnicy starej kamienicy.

Tak było i tym razem.
Pamiętam doskonale było to przy Ballantine ‘s (tak naprawdę to cztery Perły export ale to nie istotne), czekałem na ten dzień z niecierpliwością, choć i tak się bałem. Przygotowywałem się do tego latami, miesiącami, dniami, godzinami, sekundami, milisekundami, mikrosekundami, nanosekundami, pikosekundami, femtosekundami oraz attosekundami. To było jak krok w nieznane, jak pierwsza wyprawa w kosmos, nie wiesz co cię czeka i czy wrócisz z tej wyprawy żywy.

Wiadomo pierwszy raz przeważnie jest okropny i nie zawsze jest taki jaki byśmy go chcieli zapamiętać, tak samo jest tym razem. Niby miałem z tym styczność od młodziaka, widziałem wiele razy to w internecie, wiele razy czytałem na ten temat, oglądałem wiele poradników jak zacząć i działać w późniejszych etapach.

Gra wstępna z alkoholem nie była większym problemem przecież milion razy się zaczynało, ale nigdy nie kończyliśmy tam, gdzie chcieliśmy. W głowie rodziło mi się wiele myśli, wiele pytań, na które nie potrafiłem sobie odpowiedzieć. Że coś może pójść nie tak i że coś zjebie. Ale przecież jestem już tak daleko jedynym powodem by zjebać to jest nie opublikowanie tego teksu, skoro już do niego przysiadłem i przełamałem większość moich lęków dotyczących pisania co mi zostało?

Radość. Bo zyskałem sporo przez przeciwstawienie się swoim lękom.

Zaskoczeni? No ja też.
Sam bym chciał zobaczyć w tym miejscu opis jak rozpala się ognisko (wiecie dwie ocierające się o siebie kłody) Bo pewnie to tak wyglądało. Sami w większości przez to przechodziliście.

Myślałem nad blogiem już naprawdę długi czas aż w końcu udało mi się spiąć dupę i cokolwiek napisać, oczywiście nie jest to najwyższych lotów i przez pewien okres nie będzie, przecież w końcu zaczynam.

Na tym blogu chciał bym poruszać wiele tematów, nie mam pojęcia na czym się skupić ponieważ jest tego za wiele, na pewno chciał bym się skoncentrować na psychologii bo to jest coś na czym wydaje mi się ze się znam.

Chciał bym pisać teksty dla miernot życiowych które nie radzą sobie w życiu odpowiednio i potrzebują czasami rady i wsparcia(Zanim posypie się fala hejtu sam jestem taką miernota i chciał bym powiedzieć że każdy z nas nią jest, nawet najtwardsza skała uroni łzę przez bezradność). Te teksty będą zawierały przekaz, który pokaże ci, że nawet gdy uważasz że się wypaliłeś całkowicie to w popiele znajdziesz drewno które pozwoli zapłonąć ci na nowo.

Głównie pisze dla siebie i może tu znajdować się wszystko od tekstów przeznaczonych na bloga aż po jakąkolwiek twórczość z mojej strony.
Może kiedyś cokolwiek przez to rozwinę.

Więc w takim razie zapraszam czytania tego co mogę wam zaoferować.
Witajcie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s