Życie jest karą i cierpieniem.

Życie jest karą i cierpieniem.
Wołanie martwych dusz.

Życie to najgorsze co mogło nam się trafić i pomyśleć, że możemy dożyć nawet setki.

Gdzie wieku lat dwudziestu już się wypalamy, bo nie mamy po co żyć, nigdy nie mieliśmy.

Wszystko co dawało nam kiedyś jakąkolwiek radość odeszło.
Znajomi, dziewczyna, chęć do życia, więc?

Patrzymy na życie z wstrętem, na ludzi sceptycznie. Jesteśmy nie przychylnie nastawieni do wszystkiego, bo to co nam się przytrafi sprawi nam tylko ból i cierpienie które będzie się ciągło w nieskończoność.

Tak naprawdę czekamy tylko na śmierć która jest nam daleka.
Myślami jesteśmy martwi już dawno, ale ciało czeka na to wciąż.

Przecież nie boimy się śmierci, zawsze byliśmy na nią gotowi, przecież i tak nic nie mieliśmy do stracenia.

Często przecież czekaliśmy myślami na torach za pociągiem który rozerwie nasze ciało na strzępy i uwolni nasza martwą dusze z tego więzienia. Nie raz patrzyliśmy z pożądaniem w obręcz stryczku, w którym widzieliśmy portal do lepszego świata, którym była nicość. Wszystko czego potrzebujemy a zarazem nic. Wystarczyło wejść na taboret, odpowiednio wsunąć głowę przez bramę do lepszego miejsca i ruszyć w przód. Wszystko w celu przerwania męki.

Nie boimy się umrzeć, bo po co mamy żyć?
Dla osób które nas nie znoszą, nie kochają, nie szanują?
Sami sobie balastem zarywającym kręgosłup a co dopiero dla innych.

Boimy się bólu, który idzie razem ze śmiercią, cierpienia który przebił by wszystko co nas spotkało w życiu.

Gdybyśmy mieli pistolet z jednym nabojem, zrobilibyśmy to już dawno przez jeden szybki ruch, bez poczucia czegokolwiek. A tak czekamy na jutro i to co się wydarzy, może przytrafi się cud i jakiś pijany frajer potrąci nas i będziemy mogli spokojnie odejść, ponieważ i tak jesteśmy na to w pełni przygotowani, nic nas na tym świecie nie przytrzymuje prócz ciała.

Czy może jest ktoś lub coś co pozwoli nam wyjść z tego gówna w którym żyjemy?

Dodatkowy ciężar daje nam praca, bez niej nie będziemy mogli żyć w tym cierpieniu i czekać na cud.

Mimo bycia gotowym na przybycie śmierci mamy w sobie nadal chęć do życia. Ale powodów do trwania w tym żadnych.

Żyjemy w bańce, która nadaje mrocznych barw życiu, wszystko jest w niej takie samo, bez koloru i smaku.

Błąkamy się bez celu.

Wszystko jest pozbawione barw i nie różniło się od niczego.
Tylko czerń.

Serce, pierdolone serce.
Centrum tego cierpienia.

Cieszy tylko to że z każdym uderzeniem jesteśmy bliżej kresu życia ale to i tak trwa za długo.

W końcu życie jest karą i cierpieniem.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s